Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Włoch. Odebrał ten, który był mi potrzebny.
- Halo?
- Kajusz! Potrzebuję twojej pomocy
- A co się stało kotku?
- Mam plan zniszczenia Cullenów...
- I co ja mam do tego?
- Będziesz udawał mojego chłopaka.
- Co?!
- To! No i co? Zgodzisz się?
- Ok. Kiedy przyjechać?
- Na jutro dasz radę?
- Tak, tak...
- Super , nie zapomnij zabrać ze sobą Jane, Aleca i Felixa.
- Dobra.
- To do jutra!
Opadłam na kanapę. Byłam zadowolona. Mam coś na Cullenów.
Następnego dnia...
Podjechałam pod szkołę i przed sobą zobaczyłam Edwarda. Przytulił się do mnie. Edward, nie radzę , bo jak to zobaczy mój chłopak...
- Masz chłopaka?!
- Kogo?!- Zapytała przerażona Rosalie - Chyba nie Aleca?
- Nie...- zaczęłam
- Ona chodzi ze mną. - zza szyby wychynęła głowa Kajusza.
- Właśnie. Więc radzę puścić. - wyrwałam się z jego uścisku i podbiegłam do Kajusza.
- Dzięki - powiedziałam cicho.
- Wsiadasz?- zapytał dając mi buziaka.
- Nie mam tu samochód. Jedźcie na Leśną 5. Na polanie. Rozgoście się- zakończyłam i poszałam do samochodu.
Z punktu widzenia Kajusza
- Jak myślicie , jaki ten jej domeczek będzie...?- zaśmiałem się. Jakoś nie przekonalo mnie , żeby Asami miała willę. Kiedy podjechaliśmy , szczęki nam opadły. Wielka willa. W środku, jeszcze ładniejsza. Piękny wystrój. Usłyszeliśmy ,że podjeżdża jakieś sportowe auto. Wyjżałem przez okno i zobaczyłem Asami. Myślałem ,że jeździ jakąś brzydką furgonetką ,a tu taka bryka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz