czwartek, 23 kwietnia 2015

No piękne...

Kajusz wszedł był zdziwiony.
- Aro...  Co to jest?
- Tron naszej Asami. Dostałeś amnezji?
- A tak!  Asami, już dawno miałaś go dostać.
- Wiesz że cię kochamy...  I to nie jak przyjaciele.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Asami!  -krzyknął ktoś z tyłu. Odwróciłam się na pięcie.
- Cholera,  nie strasz mnie tak - wrzasnęłam na Felixa.
- Przepraszam skarbie...
- Jak ją nazwałeś?! - krzyknął Kajusz.
- spokojnie mój drogi - uspokoiłam Kajusza. - Felixie,  o co chodzi?
- Chyba wróg...
- To dlaczego mówisz to jej,  a nie mam? -spytał wkurzony Aro.
- Bo...  Ona ma super dar, a przeprowadziłem bardzo zdolnego wampira, który obrażał Volturi. Dobrze by było, żebyś mu ten dar skasowała
-A jaki ma dar?
Łamanie kości na odległość i sprawianie, że ktoś robi to co ty chcesz...
- Nieźle...
- Felixie,  przyprowadź go do nas. - powiedział Aro. W jednej sekundzie, obcy wampir, znalazł się przed tronami. Zawarczałam i rzuciłam się mu do szyi. Z sześć wampirów musiało mnie odciągać i to siłą! Czasem zastanawiałam się ilu wampirom dałabym radę...?
- Asami,  spokojnie... - Kajusz delikatnie dotknął mojego ramienia.
- Co cię sprowadza? - zapytałam lekko wkurzona.
Zero reakcji.
- Mów do cholery, bo powyrywam kości. - trójca spojrzeli na mnie z podziwem. Dobrze mieć takiego lwa w straży.
- Ty.  Ty jesteś powodem dla którego tu przychodzę.
- O...  Nie wiedziałam-powiedziałam spokojnie.
- Przychodzę tu czasami, żeby zobaczyć ciebie...  Ja...  Zakochałem się w tobie.
- A jak masz na imię? - spytałam słodko.
- Aluck.
Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Wszyscy patrzyli na mnie zdziwieni.  Czyżbym naprawdę zakochała się w tym kolesiu? Ale ja wiedziałam co robię. On pocałował mnie w usta namiętnie. Spowodowałam ból. Tak mocny, jaki chyba nigdy mi się nie zdarzył.
- Dlaczego to robisz?! - krzyknął Aluck.
- Bo cię nie kocham. Poza tym i tak nie masz szans.  Wiem już, kogo kocham. Trójca się uśmiechnęła. - Ktoś chce pozbawić go życia?
- Ty to zrób-powiedział przez śmiech Aro.
- Ok.- Wzrokiem złamałam mu kość. Potem, żeby mieć powód ,wykrzyczał same okropne rzeczy na temat Volturi. I fajnie.  W końcu podeszłam,  spojrzałam mu głęboko w czerwone oczy i oderwałam głowę. Wszyscy zaczęli klaskać.
- Skasowany własnymi darami - podsumowałam mój wykon. Kajusz poszedł do mnie i mocno pocałował. Nagle odezwał się Aro, którego najwyraźniej kuło to w oczy.
- Asami, zaraz wybieramy się do naszej ulubionej rodzinki.
- Co?! Przecież pozbawiłam ich życia!
- Tak, ale mają przyjaciela,który jak ty potrafi wzbudzać wampiry.  Tak czy inaczej przebierz się i zejdź.  Zaraz wyruszamy.
Mój strój był taki:
. Zeszłam na dół. 
- Wow!  Wyglądasz olśniewająco- odezwał się Aro i pocałował. Na chwilkę oślepiłam Kajusza i innych żeby tego nie widzieli. 
- Chodźcie już. 
Poszłam do swojego auta i odpaliłam silnik.  Moja kochana maszynka...  Popędziłam do Cullenów. Kiedy się zatrzymałam widziałam, że biegną do mnie :  Edward, Esme i Carlisle.  Za mną stanęli :Aro, Kajusz,  Marek i reszta Volturi. 
- Asami , dziecko! - krzyknęła Esme. Czy ona nigdy nie przestanie?! Kochałam Volturi, a nie ich.  Powiedziałam :
- Edwardzie...  Chcę ci coś powiedzieć...  - z radością do mnie podszedł. 
- Co chce mi powiedzieć, najpiękniejsza dziewczyna w świecie? 
- Bo ja...  Nigdy cię nie kochałam. Byłeś  i jesteś dla mnie zerem.  Chciałam to powiedzieć wcześniej, ale cały plan,  wziął w łeb, bo wyjechałeś... 
- Ty, ty...  Nigdy mnie nie kochałaś? - spytał zrozpaczony. 
- Czas, abyście znali prawdę o mnie... 
- Jaką?  
- Kiedy byłam małą dziewczynką  mama przemieniła mnie w wampira. Byłam silna. Ale wciąż rosłam. Kiedyś poszłam do mojego kolegi Vasiliego. Kiedy tam przyszłam,  cała wioska była wymordowana, a na środku palił się ogień. Zobaczyłam Sashę.  Byłam cholerną sadystką.  Jednak ruszyło mnie coś,  widząc chłopaczka, trzymanego na rękach, przez Jane. Już chciałam mu pomóc, kiedy zobaczyłam Volturi.  Aro i Kajusz uśmiechali się... Dokładnie tak jak ja! Byli niesamowici.  Schowałam się za wozem i patrzyłam. Szczerze, bałam się, że Aro mnie wyczuje, ale nic się zbytnio nie stało, tylko gdy zaczęli iść w stronę wozu, to się przestraszyłam i zaczęłam uciekać. Gonili mnie, ale byłam za zwinna i za szybka. Zrezygnowali. Od tamtej pory zabijałam takim samym stylem, jak oni.  Potem odeszłam i zaczęłam chodzić do szkoły.  Tam poznałam Edwarda.  Nie polubiłam go.  Później jakoś zostaliśmy parą, ale nie przejmowałam się tym. Po jakimś czasie, gdy mnie zostawił,  nie przejęłam się tym faktem.  Martwiłam się o inne,które oszuka tak samo. A potem trafili się Volturi, ale wcześniej przekonałam się, że nie są tacy dokładni.  Ile razy wystawiłam się na słońce i pokazywałam ludziom...  Nic. - Aro spojrzał na mnie z wyrzutem, ale i uśmiechał się. - Więc z łaski swojej,  daj mi już spokój!  - zakończyłam swój wywód,  odwróciłam się i pojechałam do swojej willi. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz