środa, 8 kwietnia 2015

Pierwszy dzień...

Przebrałam się w :
 makijaż


Wsiadłam do auta:
 i pojechałam. 
Licznik wskazywał 250 km/h. Kochałam szybką i ekstremalną jazdę. Kiedy podjechałam na parking , wszyscy wlepili we mnie wzrok. Szybkim krokiem przeszłam do szkoły. Natknęłam się na ... brrrrr, Cullenów. Stali tą swoją wiecznie zbitą grupką. Umiałam czytać w myślach ,więc przeczytałam myśli Alice. Chciała do mnie podbiec. I rzeczywiście tak zrobiła. Powiedziałam : BÓL i Alice leżała na ziemi.
- Witajcie, moi drodzy! - przywitałam ich sadystycznie.
- Asami! Co się z Tobą stało?! 
- Słuchaj Edward - zaczęłam - Nawet nie próbuj mnie przepraszać. Jestem teraz wcieleniem zła i nie zamierzam tego zmieniać.
- Asami ... - krzyknęła Alice i mnie przytuliła. Zareagowałm błyskawicznie . Złamałam jej rękę. Zgniotłam ją . Potem podbiegłam , złapałam ją za bluzkę i szepnęłam :
- Jeszcze raz takie coś , zabiję - powiedziałam , po czym wsiadłam do auta i odjechałam z piskiem opon. Już chciałam wchodzić do domu, kiedy zauważyłam dwie postacie na progu.
- Cholera ... Esme i Carlise. - pomyslałam
- Witaj Asami ! powiedzieli równocześnie.
- Wynocha. - warknęłam.
- Co się stało? - zapytał Carlise.
- Słuchaj. Volturi nie zawierają z nikim przyjaźni ,a tym bardziej z Wami.
- Ty jesteś Volturi?!- wykrzyknęła Esme.
- Tak malutka . Acha i teraz lepiej nie przychodźcie.
- Dlaczego?- spytali.
- Bo będę miała gości. A oni Was nie cierpią - powiedziałam sadystycznie.
- Ale kto...?- zaczął Edward , który do nich dołączył.
- Jane , Alec , Felix i Kajusz. A teraz wynocha , dopóki jestem dobra.- ostrzegłam. Zauważyłam ,że Edward zaczął płakać po wampirzemu.
- Dlaczego , ona nie jest już tamtą Asami?- mówił.
- Spokojnie... - pocieszała go Alice - Naprawimy ją.
- Alice! - krzyknęłam - Nie wiem co we mnie wstąpiło . Przytul mnie... - powiedziałam. Od razu do mnie podeszła i z uśmiechem przytuliła. Ja ją złapałam mocniej i szepnęłam do ucha.
- Nie jestem maszyną, żeby mnie naprawiać- warknęłam i spowodowałam ból. Znowu rzuciła się na ziemię i zaczęła krzyczeć.
- Co ty jej robisz?!- wrzasnęła Esme.
- Nie podchodź - ostrzegłam i przestałam zabijać Alice. - Jazda z tąd - powiedziałam i zatrzasnęłam drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz