środa, 13 maja 2015

Zło jest w nas

Kiedy mój mąż poszedł , usiadłam na podłodze i podkuliłam nogi . Dlaczego jest taki bezczelny? Czy on uważa , że nie wybiję tych krat? Podniosłam się i wybiłam drzwi i kraty . Pobiegłam prosto do Wielkiej Sali , ale tuż przed drzwiami się zatrzymałam. Zajdę od tyłu i ich zaskoczę. I dobrze zrobiłam , jak się okazało. Uwiesiłam się sufitu i patrzyłam. Zauważyłam ,że naprzeciw tronów stał jakiś mężczyzna... tak już go poznaję. To Aluck. Wampir zakochał się we mnie ,a ja go zabiłam. Chyba jeszcze emu nie przeszło. Ale nie wiedziałam... a no tak. On ma dar zmuszania kogoś , żeby coś powiedział + kontrola umysłu. To dlatego, miejmy nadzieję , Kajusz był taki bezwzględny. Opadłam na podłogę.
- No witaj Aluck... widzę , że wróciłeś. Kto ci przywrócił życie?
- Reeser - powiedział jak zahipnotyzowany.
- Gdzie go znajdę?
- W lesie w Forks. Wszyscy wiedzą , że jest tam jeden z najsłynniejszych wampirów. Nikt poza nim nie ma takiego daru. Wszyscy tam do niego jeżdżą. Acha! i Dowiedział się o Cullenach. Znowu żyją.
-  Bardzo ci dziękuję, ale proszę , abyś uwolnił mojego męża i resztę  spod twego daru.
- Męża?! Ty masz MĘŻA?! Kogo?
- Kajusz Volturi , obecnie chyba mnie nie kocha .
- Ma rację - odezwał się Kajusz.
- A ty weź się przymknij , bo nawet nie umiałeś mnie dobrze zamknąć , a rozumiem , ze Aluck cię do tego zmusił.
- No tak...
- Wiesz co , Aluck? Na razie wezmę cię ze sobą , ale musisz ich od siebie uwolnić , bo nie będą mogli sprawować rządów.
- No nie wiem... a co mi za to dasz?
- Zostanę twoją żoną- powiedziałam pewnie.
- Naprawdę?!
- Tak , naprawdę - odparłam , więc chłopak mnie pocałował.
- Dobrze, chodźmy.
Udaliśmy się do Forks. Od razu poszłam do Cullenów ze skruchą. Zawołałam Edwarda i zaczęłam się tłumaczyć.

- Edward , więc jestem tutaj ,żeby nie tylko ciebie, ale i was wszystkich przeprosić za moje zachowanie. Ten tutaj zmuszał mnie do tego ,a czasem cofał swój dar, abym mogła poczuć wyrzuty sumienia, ale zaraz z powrotem go włączał i ... - zaczęłam udawać , że płaczę. Edward podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Już... spokojnie . Wybaczamy ci kochanie.
- Jest jeszcze coś - zaczęłam - Moja siostra , też wampir ... jej chłopak ją zabił i chciałam się dowiedzieć gdzie mieszka Reeser. Ponoć umie przywracać życie. - ściemniałam na całej linii , ale Edward to połknął.
- Za lasem na uroczej polance.
- Dzięki - rzuciłam wzięłam Alucka za rękę i pobiegłam. W oka mgnieniu znaleźliśmy się w domu Reesera . Zapukałam i nam otworzył.
- Witam i żegnam - powiedziałam i oderwałam mu głowę. Teraz miałam załatwione, że już żaden wampir na świecie prócz mnie , nie wzbudzi do życia nikogo. Szybko pobiegłam do Cullenów.
- Akurat nie było go w domu - skłamałam odbierając szybko dar Alice. Cudem nie zobaczyła jak zabijam wampira. Muszę wracać do Volterry - teraz już się nie hamowałam.
- Zaraz , zaraz... ty nadal jesteś z nimi. spytała Alice
- Tak i nawet mam męża.
- Kogo?! - spytała Alice
- Kajusza... - odparłam i zabiłam całą rodzinę Cullenów i przy okazji Alucka. Wróciłam do Volterry. Od wejścia przywitał mnie Kajusz.
- Asami!
- Co?
- Ja cię przepraszam za tą wieżę , ja naprawdę nie wiedziałem co robię
- i mówię... - dokończyłam . Mąż podbiegł do mnie i pocałował bardzo mocno. Kochałam go. Był niesamowity! No i dostałam nowy tron . Jest pozłacany i śmiem twierdzić , że lepszy niż Trójcy. Aro mi wybaczył( tak jakby) , ale i tak czasem mnie pocałuje , jakbym to ja była jego żoną.


Dar

- Kotku - mówił spokojnie - Ja tylko nie chciałem ,żebyś była Volturi . Marnowałabyś się tam. Pracuję dla Cullenów .Oni chcą cię ściągnąć z powrotem.
- Właśnie powiedziałeś informację , której potrzebowałam by ciebie zabić. A teraz uwolnij Kajusza spod swego daru , bo jak na razie mnie nienawidzi. - warknęłam. Duman natychmiast to wykonał , bo był pod działaniem mojego daru.
- Grzeczny wampirek - powiedziałam i zwróciłam się do Kajusza - A ty , dalej się na mnie gniewasz?- spytałam ,a on tylko się uśmiechnął i mnie mocno pocałował.
- Rozumiem ,że to znaczy ,, tak" - powiedziałam słodko.
- Jasne złotko - odparł Kajusz , a ja spiorunowałam Dumana wzrokiem.
- Jeśli ci życie miłe idź stąd i nigdy nie wracaj- warknęłam , ale on wcale nie uciekł , tylko rzucił się na Kajusza! Zareagowałam błyskawicznie. Odepchnęłam Kajusza i w tym samym czasie , złamałam kość Dumanowi.
- Ty wstrętna dziewucho! - darł się chłopak - Jak mogłaś?! - ja podbiegłam do niego i szepnęłam :
- Jeśli kiedyś się jeszcze spotkamy , wiedz , że zabiję cię 25 razy gorzej niż teraz. Więc nie radzę , żebyś znowu mnie znalazł. I oderwałam mu głowę. Spaliłam ciało i podbiegłam do Kajusza. Był w marnym stanie , bo - choć nie widziałam kiedy , Duman zdążył oderwać mu dwie ręce. Zmusił się do uśmiechu.
- Kajusz , czekaj zaraz wsiadamy do auta i jedziemy na lotnisko . Dasz radę wytrzymać? - zapytałam.
- Chyba tak...
- Super , tylko zawiadomię resztę , żeby tu natychmiast przyszli - powiedziałam i wykręciłam numer do Aro. Nikt nie odebrał. Po drugim razie , znowu nic. Pobiegłam do Cullenów. Tam rozgrywała się krwawa walka. Słychać było dźwięk rozrywanego metalu. Wpadłam w wir walki i kątem oka zobaczyłam ,że Aro wybitnie sobie nie radzi. Podbiegłam do Carlise , z którym walczył i oderwałam mu głowę.
- Aro , Kajusz jest ranny , musimy natychmiast wracać do Volerry. Ile już zginęło z Culenów?

- Esme i Carlise ...- powiedział zrezygnowany Aro.
- Tylko?! Jak wy walczycie?! A ile naszych?
- Marek , Jane i Alec...
- CO?!! - wrzasnęłam i w furii rzuciłam się na Edwarda . Po chwili nie było już ani jednego Cullena. Został tylko Felix , Ja , Aro i Kajusz - na wpół żywy. Zobaczyłam zwłoki Marka, Jane i Aleca . Szybko przywróciłam ich do życia..
- Asami! Dlaczego nie powiedziałaś , że tak umiesz? - wykrzyknął zdumiony Aro.
- Bo zapomniałam , poza tym mamy jeszcze jeden problem. Nasze Piekielne Bliźniaczki i Marek , będą strasznie osłabieni , żeby nie powiedzieć , nieaktywni. Za długo leżeli martwi , aby teraz od razu wróciły im siły. A teraz musimy lecieć do Kajusza ,bo zaraz nam padnie - zarządziłam. Kiedy dotarliśmy do willi , Kajusz bardzo cierpiał.


Volterra

Od razu po dotarciu do ,, domu" Aro położył Kajusza w jego komnacie. Tak samo zrobił z Markiem , Jane i Aleckiem. Ja usiadłam przy Kajuszu i próbowałam ,, naprawić" mu ręce. Udało mi się , ale mój ,, ukochany" musiał sporo wycierpieć. Poszłam do swojej komnaty i przybrałam się  w :
 i usiadłam na łóżku. Właściwe do kogo kocham? 
Nie mogłam się zdecydować. Aro był liderem , ale był też zdecydowany , nie był tak despotyczny jak Kajusz. Nie był tak brutalny , chociaż jak trzeba było... Za to Kajusz , owszem był brutalny , ale potrafił być czarujący , w sumie tak samo jak Aro... Złapałam się za głowę. Już nie wytrzymam. Kiedyś muszę się zdecydować... To jest gorsze niż wszystko inne! Nagle ktoś zapukał.
- Proszę - powiedziałam. W drzwiach pojawił się Aro.
- Witaj moja droga - powiedział i usiadł koło mnie , kładąc swoją rękę na mojej. Odczytał wspomnienia i spojrzał na mnie smutno.
- Asami , ja wiem , że ty jesteś w rozterce , ale ja będę cię kochał zawsze , a wiesz jaki jest Kajusz...
- Wiesz co ? Chyba już zdecydowałam . Ty Aro , na pewno kiedyś znajdziesz i swoją połowę. Dzięki za radę - powiedziałam z uśmiechem i wybiegłam. Zapukałam do drzwi od komnaty Kajusza. 
- Proszę! - powiedział wesoło . Weszłam i moim oczom ukazał się on klękający przede mną i trzymający w dłoni pudełko z pierścionkiem.
- Czy ty-Asami , zechcesz zostać moją żoną? - zapytał. Ma wyczucie chwili.
- Tak - powiedziałam , a on natychmiast włożył mi pierścionek na palec. Jest piękny ... a kiedy ślub?
- Dzisiaj.
- ŻE CO?! - wykrzyknęłam .
- No tak. Przebieraj się szybko , zostało mało czasu. - pocałował mnie i wyszedł. Poszłam do samochodu i pojechałam na miasto i kupiłam sukienkę :


Buty 
 potem miałam dosłownie kilka minut na przebranie się.
Kiedy weszłam do sali , wszystkim szczęki opadły,a najbardziej Kajuszowi 
- A, a ... Asami , wyglądasz zabójczo - powiedział łapiąc mnie za rękę i prowadząc do tronów. Ceremonia była wspaniała , ale potem mój drogi mąż zrobił coś nieoczekiwanego. Zaprowadził mnie do wieży i delikatnie popchnął mnie za kraty i zamknął drzwi. 
- Co to ma znaczyć?! Kajusz...?
- Nie będziesz mogła nigdzie stąd wyjść. Od teraz jesteś trzymana pod kluczem , żeby nic ci się nie stało. Zrozum , ja cię kocham.
- Do cholery z taką miłością! - darłam się.
- A i więcej ci powiem. Aro też był w to zamieszany. Pozwolił mi na to. Zresztą ciebie też by tu przetrzymywał. 
- Zabiję ciebie , potem jego i wszystkich Volturi .



piątek, 24 kwietnia 2015

Co się tyczy miłości...

Zaraz za mną zauważyłam Kajusza. Wiedziałam, że za mną poleci.
- Kochanie,  ci się stało?
- A weź...  Edward mnie wpienia.  Tak bardzo chce, abym do niego wróciła...
- Ale ty nie zamierzasz?...
- Odbiło ci?  Od was się nie odchodzi... - uśmiechnęłam się do niego.
- Dzwoneczku ...? - zaczął
- Tak... Aniołku?
- Chodźmy na spacer...
- Jasne, tylko się przebiorę.




I mogłam wychodzić. Zauważyłam, że Kajusz zrobił się chłodny... 
- Skarbie, co się dzieje? - spytałam. 
- Po pierwsze to, że zostałaś przemieniona kiedy byłaś dzieckiem, a po drugie widzę jak patrzysz na Edwarda i... 
- Kajusz, jak możesz?!  Kocham ciebie i nic tego nie zmieni...  Ty jesteś wyjątkowy i tylko ciebie kocham.  Ale czekaj...  Ty...  To nie w twoim stylu. Albo jesteś pod wpływem daru,  albo ci odbiło.  
Nagle poczułam dziwnie ukłucie w sercu.  Czułam jak twardnieje i zmienia się w skałę.  Chociaż byłam zła,to moja tarcza,  mnie ochroniła... 
- Całkiem, całkiem... - odezwał się jakiś głos. - Ale możesz już nie wracać do Volturi. Nikt tam cię nie kocha. 
-  Pierwsza rzecz...  Kim tu w ogóle jesteś?! 
- Ja kochanie,  jestem Duman,  najprzystojniejszy wampir na świecie... 
- Czy najprzystojniejszy,  to bym nie powiedziała - odwarknęłam  .
- No, maleńka...  Zadziorna jesteś. 
- Taaaa...  Wiesz co?  Od 2 minut nurtuje mnie pytanie...  Czego ty chcesz?! 


 Duman 

( nie było dużego wyboru :-\\



czwartek, 23 kwietnia 2015

No piękne...

Kajusz wszedł był zdziwiony.
- Aro...  Co to jest?
- Tron naszej Asami. Dostałeś amnezji?
- A tak!  Asami, już dawno miałaś go dostać.
- Wiesz że cię kochamy...  I to nie jak przyjaciele.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Asami!  -krzyknął ktoś z tyłu. Odwróciłam się na pięcie.
- Cholera,  nie strasz mnie tak - wrzasnęłam na Felixa.
- Przepraszam skarbie...
- Jak ją nazwałeś?! - krzyknął Kajusz.
- spokojnie mój drogi - uspokoiłam Kajusza. - Felixie,  o co chodzi?
- Chyba wróg...
- To dlaczego mówisz to jej,  a nie mam? -spytał wkurzony Aro.
- Bo...  Ona ma super dar, a przeprowadziłem bardzo zdolnego wampira, który obrażał Volturi. Dobrze by było, żebyś mu ten dar skasowała
-A jaki ma dar?
Łamanie kości na odległość i sprawianie, że ktoś robi to co ty chcesz...
- Nieźle...
- Felixie,  przyprowadź go do nas. - powiedział Aro. W jednej sekundzie, obcy wampir, znalazł się przed tronami. Zawarczałam i rzuciłam się mu do szyi. Z sześć wampirów musiało mnie odciągać i to siłą! Czasem zastanawiałam się ilu wampirom dałabym radę...?
- Asami,  spokojnie... - Kajusz delikatnie dotknął mojego ramienia.
- Co cię sprowadza? - zapytałam lekko wkurzona.
Zero reakcji.
- Mów do cholery, bo powyrywam kości. - trójca spojrzeli na mnie z podziwem. Dobrze mieć takiego lwa w straży.
- Ty.  Ty jesteś powodem dla którego tu przychodzę.
- O...  Nie wiedziałam-powiedziałam spokojnie.
- Przychodzę tu czasami, żeby zobaczyć ciebie...  Ja...  Zakochałem się w tobie.
- A jak masz na imię? - spytałam słodko.
- Aluck.
Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Wszyscy patrzyli na mnie zdziwieni.  Czyżbym naprawdę zakochała się w tym kolesiu? Ale ja wiedziałam co robię. On pocałował mnie w usta namiętnie. Spowodowałam ból. Tak mocny, jaki chyba nigdy mi się nie zdarzył.
- Dlaczego to robisz?! - krzyknął Aluck.
- Bo cię nie kocham. Poza tym i tak nie masz szans.  Wiem już, kogo kocham. Trójca się uśmiechnęła. - Ktoś chce pozbawić go życia?
- Ty to zrób-powiedział przez śmiech Aro.
- Ok.- Wzrokiem złamałam mu kość. Potem, żeby mieć powód ,wykrzyczał same okropne rzeczy na temat Volturi. I fajnie.  W końcu podeszłam,  spojrzałam mu głęboko w czerwone oczy i oderwałam głowę. Wszyscy zaczęli klaskać.
- Skasowany własnymi darami - podsumowałam mój wykon. Kajusz poszedł do mnie i mocno pocałował. Nagle odezwał się Aro, którego najwyraźniej kuło to w oczy.
- Asami, zaraz wybieramy się do naszej ulubionej rodzinki.
- Co?! Przecież pozbawiłam ich życia!
- Tak, ale mają przyjaciela,który jak ty potrafi wzbudzać wampiry.  Tak czy inaczej przebierz się i zejdź.  Zaraz wyruszamy.
Mój strój był taki:
. Zeszłam na dół. 
- Wow!  Wyglądasz olśniewająco- odezwał się Aro i pocałował. Na chwilkę oślepiłam Kajusza i innych żeby tego nie widzieli. 
- Chodźcie już. 
Poszłam do swojego auta i odpaliłam silnik.  Moja kochana maszynka...  Popędziłam do Cullenów. Kiedy się zatrzymałam widziałam, że biegną do mnie :  Edward, Esme i Carlisle.  Za mną stanęli :Aro, Kajusz,  Marek i reszta Volturi. 
- Asami , dziecko! - krzyknęła Esme. Czy ona nigdy nie przestanie?! Kochałam Volturi, a nie ich.  Powiedziałam :
- Edwardzie...  Chcę ci coś powiedzieć...  - z radością do mnie podszedł. 
- Co chce mi powiedzieć, najpiękniejsza dziewczyna w świecie? 
- Bo ja...  Nigdy cię nie kochałam. Byłeś  i jesteś dla mnie zerem.  Chciałam to powiedzieć wcześniej, ale cały plan,  wziął w łeb, bo wyjechałeś... 
- Ty, ty...  Nigdy mnie nie kochałaś? - spytał zrozpaczony. 
- Czas, abyście znali prawdę o mnie... 
- Jaką?  
- Kiedy byłam małą dziewczynką  mama przemieniła mnie w wampira. Byłam silna. Ale wciąż rosłam. Kiedyś poszłam do mojego kolegi Vasiliego. Kiedy tam przyszłam,  cała wioska była wymordowana, a na środku palił się ogień. Zobaczyłam Sashę.  Byłam cholerną sadystką.  Jednak ruszyło mnie coś,  widząc chłopaczka, trzymanego na rękach, przez Jane. Już chciałam mu pomóc, kiedy zobaczyłam Volturi.  Aro i Kajusz uśmiechali się... Dokładnie tak jak ja! Byli niesamowici.  Schowałam się za wozem i patrzyłam. Szczerze, bałam się, że Aro mnie wyczuje, ale nic się zbytnio nie stało, tylko gdy zaczęli iść w stronę wozu, to się przestraszyłam i zaczęłam uciekać. Gonili mnie, ale byłam za zwinna i za szybka. Zrezygnowali. Od tamtej pory zabijałam takim samym stylem, jak oni.  Potem odeszłam i zaczęłam chodzić do szkoły.  Tam poznałam Edwarda.  Nie polubiłam go.  Później jakoś zostaliśmy parą, ale nie przejmowałam się tym. Po jakimś czasie, gdy mnie zostawił,  nie przejęłam się tym faktem.  Martwiłam się o inne,które oszuka tak samo. A potem trafili się Volturi, ale wcześniej przekonałam się, że nie są tacy dokładni.  Ile razy wystawiłam się na słońce i pokazywałam ludziom...  Nic. - Aro spojrzał na mnie z wyrzutem, ale i uśmiechał się. - Więc z łaski swojej,  daj mi już spokój!  - zakończyłam swój wywód,  odwróciłam się i pojechałam do swojej willi. 


wtorek, 21 kwietnia 2015

O rany. ..

- Słonko. .. jeszcze będziemy mieli dużo czasu na całowanie - powiedziałam odrywając się od niego.
- Aro , mój drogi. Jak tam sytuacja?  Radzicie sobie z karaniem?
-  Właśnie nie.  Teraz przyprowadzę ci 120  wampirów do ukarania.
-  A nie da się jakoś ich podzielić?
-  Nie.
- Daj ich tu. -  powiedziałam I po sekundzie stała przede mną grupa wampirów. Podeszłam do pierwszego.  Teraz wszystko razem.  Łamanie kości, ból fizyczny, psychiczny. .. i tak z pozostałymi 119 wampirami.  Kiedy skończyłam pod wieczór, Kajusz zaproponował  ,  abym ,, spała " u niego.
- Jasne kotku.  -  poszłam do swojej komnaty I przebrałam się w :
  I Zapukałam do Kajusza. 
-  Wejdź moja złota.
-  Hej Aniele!  Co porabiasz? 
Podszedł do mnie i zaczął całować po szyi. 
- Uuu... to teraz jestem Twoim aniołem? 
-  Zawsze byłeś mój drogi. .. 
- Nawet jak mnie nie znałaś? 
 - Ja cię zawsze znałam... - powiedziałam i się roześmiałam. Pocałował mnie i rzuciliśmy się na łóżko. Było cudnie!  Leżeliśmy tak do rana.  Ok. 6.00 zdecydowałam, że pójdę do siebie.  Wyszłam o 6.30,bo Kajusz pół godziny mnie zatrzymywał . Jednak najpierw wstąpiłam do Ara, żeby mu o czymś powiedzieć. Kiedy zapukałam do jego komnaty , wciągnął mnie do środka i namiętnie pocałował. 
- Aro...  Co ty robisz?! 
- Asami...  Ja cię kocham... I wiem, że Kajusz też, ale zupełnie mi nie przeszkadza ten fakt... 
-  Ok,  ale nawet jak tak ma być, musimy zadbać, żeby Kajusz o niczym się nie dowiedział. 
- Jasne moja droga. 
Po tych słowach poszłam do swojej komnaty i przebrałam się w : 
. Poleciałam do sali  tronowej  i  zamarłam.  Na podeście, zauważyłam czwarty tron.  Właśnie wtedy wszedł Aro.  Objął mnie z tyłu i szepnął : I co...  Moja królowo?  Podoba ci się TWÓJ tron.?? 
Pocałowałam go i powiedziałam
- Dzięki... 

niedziela, 19 kwietnia 2015

No witam was witam

Ja wiem, że niektórym nie podoba się to ,że Cullenowie zginęli , ale coś okaże się potem. ..  Zostawcie ślad po sobie. ..

Powrót

Zeszliśmy do sali tronowej.  Aro na nas czekał.
-  Skarbie - zwrócił się do mnie - Wrócisz do Forks i zabiję szczęśliwego Cullenów.
-  Z przyjemnością ich zabiję,  ale zupełnie bez przyjemności tam wrócę.
-  Asami ,  ja pojadę z Tobą -  powiedział Kajusz.
-  A czy ty nie musisz być tutaj? -  zapytałam.
-  Kajuszu,  to jest niemożliwe. -  odezwał się Aro. W końcu ustaliliśmy, że jadę sama.  Pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam. Po kilku godzinach lotu , znowu byłam w Forks.  Szybko pojechałam do willi.
-  W końcu w domu  - pomyślałam sobie, ale moje szczęście nie trwało długo, ponieważ z daleka zobaczyłam Cullenów.
- To ich masz zabić? - zapytał ktoś zza moich pleców.  Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam  Greta.
-  Po co...
-  Kajusz kazał mi nie spuszczać cię z oka . Chyba się w Tobie zabujał.
-  No co ty nie powiesz? - zapytałam z ironią. Nagle zabrzęczał mój telefon.  Spojrzałam na ekran ,  który głosił ANIOŁ. A no tak. .. Kajusz.
-  Słucham. ..
-  Asami ,  kochanie ! Co tam u ciebie? 
- Zaraz ich zabiję. ..
-  Moja dziewczynka... przyjedź szybko, bo tęsknię i nie mogę się doczekać naszych wspólnych chwil.  Acha!  No i stęskniłem się za tym jak zabijasz. 
- Poczekaj , bo ci uwierzę. ..  Dobra skarbie, muszę kończyć,  ale jak ich zabiję to dam znać.
Poszłam w stronę Cullenów.
-  Asami ! -  zawołał Edward.  -  Stęskniłaś  się za mną? Wiesz ,  że  zawsze masz moje wsparcie i... -  nie zdążył dokończyć bo oderwałam mu rękę.  Zbiłam całą rodzinę w grupkę o zatoczyłam krąg ognia .
-  A teraz dobranoc - powiedziałam I ich spaliłam. Gert stał z otwartą buzią, natomiast ja zadzwoniłam do Ara.
- Halo?
- Aro , słonko,  załatwione.  Spaliłam wszystkich. 
- I to w Tobie kocham . Wracaj kotku. A i jeszcze jedno pytanie.  Czy ty coś czujesz do Kajusza? 
- Raczej on do mnie... jego musisz pytać. Chociaż niewykluczone,  że tak.
W duchu się uśmiechnęłam.  Jasne, że on coś do mnie czuje! A ja... niby też. Ale kocham i Ara.

Volterra 

Weszłam do sali tronowej.  Kajusz i Aro zerwali się z miejsca i mnie przytulili.
-  Tak ja też was kocham - zaśmiałam się  i odwzajemniłam uścisk. Nagle Kajusz mnie namiętnie pocałował.