piątek, 24 kwietnia 2015

Co się tyczy miłości...

Zaraz za mną zauważyłam Kajusza. Wiedziałam, że za mną poleci.
- Kochanie,  ci się stało?
- A weź...  Edward mnie wpienia.  Tak bardzo chce, abym do niego wróciła...
- Ale ty nie zamierzasz?...
- Odbiło ci?  Od was się nie odchodzi... - uśmiechnęłam się do niego.
- Dzwoneczku ...? - zaczął
- Tak... Aniołku?
- Chodźmy na spacer...
- Jasne, tylko się przebiorę.




I mogłam wychodzić. Zauważyłam, że Kajusz zrobił się chłodny... 
- Skarbie, co się dzieje? - spytałam. 
- Po pierwsze to, że zostałaś przemieniona kiedy byłaś dzieckiem, a po drugie widzę jak patrzysz na Edwarda i... 
- Kajusz, jak możesz?!  Kocham ciebie i nic tego nie zmieni...  Ty jesteś wyjątkowy i tylko ciebie kocham.  Ale czekaj...  Ty...  To nie w twoim stylu. Albo jesteś pod wpływem daru,  albo ci odbiło.  
Nagle poczułam dziwnie ukłucie w sercu.  Czułam jak twardnieje i zmienia się w skałę.  Chociaż byłam zła,to moja tarcza,  mnie ochroniła... 
- Całkiem, całkiem... - odezwał się jakiś głos. - Ale możesz już nie wracać do Volturi. Nikt tam cię nie kocha. 
-  Pierwsza rzecz...  Kim tu w ogóle jesteś?! 
- Ja kochanie,  jestem Duman,  najprzystojniejszy wampir na świecie... 
- Czy najprzystojniejszy,  to bym nie powiedziała - odwarknęłam  .
- No, maleńka...  Zadziorna jesteś. 
- Taaaa...  Wiesz co?  Od 2 minut nurtuje mnie pytanie...  Czego ty chcesz?! 


 Duman 

( nie było dużego wyboru :-\\



czwartek, 23 kwietnia 2015

No piękne...

Kajusz wszedł był zdziwiony.
- Aro...  Co to jest?
- Tron naszej Asami. Dostałeś amnezji?
- A tak!  Asami, już dawno miałaś go dostać.
- Wiesz że cię kochamy...  I to nie jak przyjaciele.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Asami!  -krzyknął ktoś z tyłu. Odwróciłam się na pięcie.
- Cholera,  nie strasz mnie tak - wrzasnęłam na Felixa.
- Przepraszam skarbie...
- Jak ją nazwałeś?! - krzyknął Kajusz.
- spokojnie mój drogi - uspokoiłam Kajusza. - Felixie,  o co chodzi?
- Chyba wróg...
- To dlaczego mówisz to jej,  a nie mam? -spytał wkurzony Aro.
- Bo...  Ona ma super dar, a przeprowadziłem bardzo zdolnego wampira, który obrażał Volturi. Dobrze by było, żebyś mu ten dar skasowała
-A jaki ma dar?
Łamanie kości na odległość i sprawianie, że ktoś robi to co ty chcesz...
- Nieźle...
- Felixie,  przyprowadź go do nas. - powiedział Aro. W jednej sekundzie, obcy wampir, znalazł się przed tronami. Zawarczałam i rzuciłam się mu do szyi. Z sześć wampirów musiało mnie odciągać i to siłą! Czasem zastanawiałam się ilu wampirom dałabym radę...?
- Asami,  spokojnie... - Kajusz delikatnie dotknął mojego ramienia.
- Co cię sprowadza? - zapytałam lekko wkurzona.
Zero reakcji.
- Mów do cholery, bo powyrywam kości. - trójca spojrzeli na mnie z podziwem. Dobrze mieć takiego lwa w straży.
- Ty.  Ty jesteś powodem dla którego tu przychodzę.
- O...  Nie wiedziałam-powiedziałam spokojnie.
- Przychodzę tu czasami, żeby zobaczyć ciebie...  Ja...  Zakochałem się w tobie.
- A jak masz na imię? - spytałam słodko.
- Aluck.
Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Wszyscy patrzyli na mnie zdziwieni.  Czyżbym naprawdę zakochała się w tym kolesiu? Ale ja wiedziałam co robię. On pocałował mnie w usta namiętnie. Spowodowałam ból. Tak mocny, jaki chyba nigdy mi się nie zdarzył.
- Dlaczego to robisz?! - krzyknął Aluck.
- Bo cię nie kocham. Poza tym i tak nie masz szans.  Wiem już, kogo kocham. Trójca się uśmiechnęła. - Ktoś chce pozbawić go życia?
- Ty to zrób-powiedział przez śmiech Aro.
- Ok.- Wzrokiem złamałam mu kość. Potem, żeby mieć powód ,wykrzyczał same okropne rzeczy na temat Volturi. I fajnie.  W końcu podeszłam,  spojrzałam mu głęboko w czerwone oczy i oderwałam głowę. Wszyscy zaczęli klaskać.
- Skasowany własnymi darami - podsumowałam mój wykon. Kajusz poszedł do mnie i mocno pocałował. Nagle odezwał się Aro, którego najwyraźniej kuło to w oczy.
- Asami, zaraz wybieramy się do naszej ulubionej rodzinki.
- Co?! Przecież pozbawiłam ich życia!
- Tak, ale mają przyjaciela,który jak ty potrafi wzbudzać wampiry.  Tak czy inaczej przebierz się i zejdź.  Zaraz wyruszamy.
Mój strój był taki:
. Zeszłam na dół. 
- Wow!  Wyglądasz olśniewająco- odezwał się Aro i pocałował. Na chwilkę oślepiłam Kajusza i innych żeby tego nie widzieli. 
- Chodźcie już. 
Poszłam do swojego auta i odpaliłam silnik.  Moja kochana maszynka...  Popędziłam do Cullenów. Kiedy się zatrzymałam widziałam, że biegną do mnie :  Edward, Esme i Carlisle.  Za mną stanęli :Aro, Kajusz,  Marek i reszta Volturi. 
- Asami , dziecko! - krzyknęła Esme. Czy ona nigdy nie przestanie?! Kochałam Volturi, a nie ich.  Powiedziałam :
- Edwardzie...  Chcę ci coś powiedzieć...  - z radością do mnie podszedł. 
- Co chce mi powiedzieć, najpiękniejsza dziewczyna w świecie? 
- Bo ja...  Nigdy cię nie kochałam. Byłeś  i jesteś dla mnie zerem.  Chciałam to powiedzieć wcześniej, ale cały plan,  wziął w łeb, bo wyjechałeś... 
- Ty, ty...  Nigdy mnie nie kochałaś? - spytał zrozpaczony. 
- Czas, abyście znali prawdę o mnie... 
- Jaką?  
- Kiedy byłam małą dziewczynką  mama przemieniła mnie w wampira. Byłam silna. Ale wciąż rosłam. Kiedyś poszłam do mojego kolegi Vasiliego. Kiedy tam przyszłam,  cała wioska była wymordowana, a na środku palił się ogień. Zobaczyłam Sashę.  Byłam cholerną sadystką.  Jednak ruszyło mnie coś,  widząc chłopaczka, trzymanego na rękach, przez Jane. Już chciałam mu pomóc, kiedy zobaczyłam Volturi.  Aro i Kajusz uśmiechali się... Dokładnie tak jak ja! Byli niesamowici.  Schowałam się za wozem i patrzyłam. Szczerze, bałam się, że Aro mnie wyczuje, ale nic się zbytnio nie stało, tylko gdy zaczęli iść w stronę wozu, to się przestraszyłam i zaczęłam uciekać. Gonili mnie, ale byłam za zwinna i za szybka. Zrezygnowali. Od tamtej pory zabijałam takim samym stylem, jak oni.  Potem odeszłam i zaczęłam chodzić do szkoły.  Tam poznałam Edwarda.  Nie polubiłam go.  Później jakoś zostaliśmy parą, ale nie przejmowałam się tym. Po jakimś czasie, gdy mnie zostawił,  nie przejęłam się tym faktem.  Martwiłam się o inne,które oszuka tak samo. A potem trafili się Volturi, ale wcześniej przekonałam się, że nie są tacy dokładni.  Ile razy wystawiłam się na słońce i pokazywałam ludziom...  Nic. - Aro spojrzał na mnie z wyrzutem, ale i uśmiechał się. - Więc z łaski swojej,  daj mi już spokój!  - zakończyłam swój wywód,  odwróciłam się i pojechałam do swojej willi. 


wtorek, 21 kwietnia 2015

O rany. ..

- Słonko. .. jeszcze będziemy mieli dużo czasu na całowanie - powiedziałam odrywając się od niego.
- Aro , mój drogi. Jak tam sytuacja?  Radzicie sobie z karaniem?
-  Właśnie nie.  Teraz przyprowadzę ci 120  wampirów do ukarania.
-  A nie da się jakoś ich podzielić?
-  Nie.
- Daj ich tu. -  powiedziałam I po sekundzie stała przede mną grupa wampirów. Podeszłam do pierwszego.  Teraz wszystko razem.  Łamanie kości, ból fizyczny, psychiczny. .. i tak z pozostałymi 119 wampirami.  Kiedy skończyłam pod wieczór, Kajusz zaproponował  ,  abym ,, spała " u niego.
- Jasne kotku.  -  poszłam do swojej komnaty I przebrałam się w :
  I Zapukałam do Kajusza. 
-  Wejdź moja złota.
-  Hej Aniele!  Co porabiasz? 
Podszedł do mnie i zaczął całować po szyi. 
- Uuu... to teraz jestem Twoim aniołem? 
-  Zawsze byłeś mój drogi. .. 
- Nawet jak mnie nie znałaś? 
 - Ja cię zawsze znałam... - powiedziałam i się roześmiałam. Pocałował mnie i rzuciliśmy się na łóżko. Było cudnie!  Leżeliśmy tak do rana.  Ok. 6.00 zdecydowałam, że pójdę do siebie.  Wyszłam o 6.30,bo Kajusz pół godziny mnie zatrzymywał . Jednak najpierw wstąpiłam do Ara, żeby mu o czymś powiedzieć. Kiedy zapukałam do jego komnaty , wciągnął mnie do środka i namiętnie pocałował. 
- Aro...  Co ty robisz?! 
- Asami...  Ja cię kocham... I wiem, że Kajusz też, ale zupełnie mi nie przeszkadza ten fakt... 
-  Ok,  ale nawet jak tak ma być, musimy zadbać, żeby Kajusz o niczym się nie dowiedział. 
- Jasne moja droga. 
Po tych słowach poszłam do swojej komnaty i przebrałam się w : 
. Poleciałam do sali  tronowej  i  zamarłam.  Na podeście, zauważyłam czwarty tron.  Właśnie wtedy wszedł Aro.  Objął mnie z tyłu i szepnął : I co...  Moja królowo?  Podoba ci się TWÓJ tron.?? 
Pocałowałam go i powiedziałam
- Dzięki... 

niedziela, 19 kwietnia 2015

No witam was witam

Ja wiem, że niektórym nie podoba się to ,że Cullenowie zginęli , ale coś okaże się potem. ..  Zostawcie ślad po sobie. ..

Powrót

Zeszliśmy do sali tronowej.  Aro na nas czekał.
-  Skarbie - zwrócił się do mnie - Wrócisz do Forks i zabiję szczęśliwego Cullenów.
-  Z przyjemnością ich zabiję,  ale zupełnie bez przyjemności tam wrócę.
-  Asami ,  ja pojadę z Tobą -  powiedział Kajusz.
-  A czy ty nie musisz być tutaj? -  zapytałam.
-  Kajuszu,  to jest niemożliwe. -  odezwał się Aro. W końcu ustaliliśmy, że jadę sama.  Pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam. Po kilku godzinach lotu , znowu byłam w Forks.  Szybko pojechałam do willi.
-  W końcu w domu  - pomyślałam sobie, ale moje szczęście nie trwało długo, ponieważ z daleka zobaczyłam Cullenów.
- To ich masz zabić? - zapytał ktoś zza moich pleców.  Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam  Greta.
-  Po co...
-  Kajusz kazał mi nie spuszczać cię z oka . Chyba się w Tobie zabujał.
-  No co ty nie powiesz? - zapytałam z ironią. Nagle zabrzęczał mój telefon.  Spojrzałam na ekran ,  który głosił ANIOŁ. A no tak. .. Kajusz.
-  Słucham. ..
-  Asami ,  kochanie ! Co tam u ciebie? 
- Zaraz ich zabiję. ..
-  Moja dziewczynka... przyjedź szybko, bo tęsknię i nie mogę się doczekać naszych wspólnych chwil.  Acha!  No i stęskniłem się za tym jak zabijasz. 
- Poczekaj , bo ci uwierzę. ..  Dobra skarbie, muszę kończyć,  ale jak ich zabiję to dam znać.
Poszłam w stronę Cullenów.
-  Asami ! -  zawołał Edward.  -  Stęskniłaś  się za mną? Wiesz ,  że  zawsze masz moje wsparcie i... -  nie zdążył dokończyć bo oderwałam mu rękę.  Zbiłam całą rodzinę w grupkę o zatoczyłam krąg ognia .
-  A teraz dobranoc - powiedziałam I ich spaliłam. Gert stał z otwartą buzią, natomiast ja zadzwoniłam do Ara.
- Halo?
- Aro , słonko,  załatwione.  Spaliłam wszystkich. 
- I to w Tobie kocham . Wracaj kotku. A i jeszcze jedno pytanie.  Czy ty coś czujesz do Kajusza? 
- Raczej on do mnie... jego musisz pytać. Chociaż niewykluczone,  że tak.
W duchu się uśmiechnęłam.  Jasne, że on coś do mnie czuje! A ja... niby też. Ale kocham i Ara.

Volterra 

Weszłam do sali tronowej.  Kajusz i Aro zerwali się z miejsca i mnie przytulili.
-  Tak ja też was kocham - zaśmiałam się  i odwzajemniłam uścisk. Nagle Kajusz mnie namiętnie pocałował.

sobota, 18 kwietnia 2015

W domu


- Hej wszystkim!  - krzyknęłam z radością. 
-  Asami. .. ty to masz chatę- podsumowała mnie Jane.
-  Taaaa. ... to jaki masz plan - zapytał Kajusz.
-  Bardzo prosty. Musimy złożyć wegetkom wizytę- uśmiechnęłam się złowieszczo . -  Pójdźmy tam  teraz. 

Wszyscy  ruszyliśmy  do Cullenów . Chyba nas oczekiwali.  A no tak, Alice ma dar. 
- Witajcie. -  powiedział oficjalnie Carlise. 
-  Więc teraz ze sobą chodzicie - zapytał wyraźnie zniesmaczony Edward. 
-  Masz z tym jakiś problem? - zapytałam wkurzona. 
-  Nie... cieszymy się waszym szczęściem - uśmiechnęła się Esme ,  a ja szturchnęłam Jane w ramię. Użyła swego daru na Edwardzie. Ale on , co dziwne ,  przemógł się i mnie przytulił.  Kajusz zareagował błyskawicznie.  Złapał Edward pod gardło i przycisnął do ściany. 
- Zabić - powiedziałam. Na mój znak Kajusz złapał go za głowę.  Każdy zna ten chwyt. Już miał oderwać kiedy Alice, zaczęła mnie błagać o litość. 
-  Złotko, kogoś muszę zabić. 
-  To zabij mnie - powiedział Jasper. 
-  Hmmmm. . Dobra.  Kochanie - zwróciłam się do Kajusza,  a ten oderwał Jasperowi głowę.
-  NIE!!!!!-wrzasnęła Alice i rzuciła się na Kajusza.  Od razu zareagowałam . Złapałam ją za szyję. 
- Nie waż mi się tknąć Kajusza! - krzyknęłam I wyrwałam jej rękę.
-  Idziemy kochanie - przerwałam nagle - Już dość i pociągnęłam go za rękę. 
-  Asami -  powiedział kiedy wyszliśmy - Dzisiaj muszę wracać do Volterry. .. chcesz jechać ze mną? -  zapytał z nadzieją .
-  Jasne...

VOLTERRA 

Siedziałam na kolanach u Kajusza i przeczesywałam jego piękne blond włosy. 
-  Mmm... Asami  ,  chodź Złotko. .. -  powiedział I razem udaliśmy  się do jego komnaty. Zdarliśmy ubrania I oddaliśmy się sobie . Było cudownie!  Otworzyłam oczy i zobaczyłam czarującą twarz , mojego  białego anioła . 
- Asami , jesteś doskonała . 
-  Mmm Mmm. .. czekaj... Aro nas wzywa. Kurcze.  Chodź 

piątek, 10 kwietnia 2015

Kajusz...

Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Włoch. Odebrał ten, który był mi potrzebny.

- Halo?
- Kajusz! Potrzebuję twojej pomocy
- A co się stało kotku?
- Mam plan zniszczenia Cullenów...
- I co ja mam do tego?
- Będziesz udawał mojego chłopaka.
- Co?! 
- To! No i co? Zgodzisz się? 
- Ok. Kiedy przyjechać?
- Na jutro dasz radę?
- Tak, tak...
- Super , nie zapomnij zabrać ze sobą Jane, Aleca i Felixa.
- Dobra.
- To do jutra!

Opadłam na kanapę. Byłam zadowolona. Mam coś na Cullenów.

Następnego dnia...

Podjechałam pod szkołę i przed sobą zobaczyłam Edwarda. Przytulił się do mnie. Edward, nie radzę , bo jak to zobaczy mój chłopak...
- Masz chłopaka?!
 - Kogo?!- Zapytała przerażona Rosalie  - Chyba nie Aleca?
- Nie...- zaczęłam 
- Ona chodzi ze mną. - zza szyby wychynęła głowa Kajusza.
- Właśnie. Więc radzę puścić. - wyrwałam się z jego uścisku i podbiegłam do Kajusza.
- Dzięki - powiedziałam cicho.
- Wsiadasz?- zapytał dając mi buziaka.
- Nie mam tu samochód. Jedźcie na Leśną 5. Na polanie. Rozgoście się- zakończyłam i poszałam do samochodu.

Z punktu widzenia Kajusza

- Jak myślicie , jaki ten jej domeczek  będzie...?- zaśmiałem się. Jakoś nie przekonalo mnie , żeby Asami miała willę. Kiedy podjechaliśmy , szczęki nam opadły. Wielka willa. W środku, jeszcze ładniejsza. Piękny wystrój. Usłyszeliśmy ,że podjeżdża jakieś sportowe auto. Wyjżałem przez okno i zobaczyłem Asami. Myślałem ,że jeździ jakąś brzydką furgonetką ,a tu taka bryka...

środa, 8 kwietnia 2015

Pierwszy dzień...

Przebrałam się w :
 makijaż


Wsiadłam do auta:
 i pojechałam. 
Licznik wskazywał 250 km/h. Kochałam szybką i ekstremalną jazdę. Kiedy podjechałam na parking , wszyscy wlepili we mnie wzrok. Szybkim krokiem przeszłam do szkoły. Natknęłam się na ... brrrrr, Cullenów. Stali tą swoją wiecznie zbitą grupką. Umiałam czytać w myślach ,więc przeczytałam myśli Alice. Chciała do mnie podbiec. I rzeczywiście tak zrobiła. Powiedziałam : BÓL i Alice leżała na ziemi.
- Witajcie, moi drodzy! - przywitałam ich sadystycznie.
- Asami! Co się z Tobą stało?! 
- Słuchaj Edward - zaczęłam - Nawet nie próbuj mnie przepraszać. Jestem teraz wcieleniem zła i nie zamierzam tego zmieniać.
- Asami ... - krzyknęła Alice i mnie przytuliła. Zareagowałm błyskawicznie . Złamałam jej rękę. Zgniotłam ją . Potem podbiegłam , złapałam ją za bluzkę i szepnęłam :
- Jeszcze raz takie coś , zabiję - powiedziałam , po czym wsiadłam do auta i odjechałam z piskiem opon. Już chciałam wchodzić do domu, kiedy zauważyłam dwie postacie na progu.
- Cholera ... Esme i Carlise. - pomyslałam
- Witaj Asami ! powiedzieli równocześnie.
- Wynocha. - warknęłam.
- Co się stało? - zapytał Carlise.
- Słuchaj. Volturi nie zawierają z nikim przyjaźni ,a tym bardziej z Wami.
- Ty jesteś Volturi?!- wykrzyknęła Esme.
- Tak malutka . Acha i teraz lepiej nie przychodźcie.
- Dlaczego?- spytali.
- Bo będę miała gości. A oni Was nie cierpią - powiedziałam sadystycznie.
- Ale kto...?- zaczął Edward , który do nich dołączył.
- Jane , Alec , Felix i Kajusz. A teraz wynocha , dopóki jestem dobra.- ostrzegłam. Zauważyłam ,że Edward zaczął płakać po wampirzemu.
- Dlaczego , ona nie jest już tamtą Asami?- mówił.
- Spokojnie... - pocieszała go Alice - Naprawimy ją.
- Alice! - krzyknęłam - Nie wiem co we mnie wstąpiło . Przytul mnie... - powiedziałam. Od razu do mnie podeszła i z uśmiechem przytuliła. Ja ją złapałam mocniej i szepnęłam do ucha.
- Nie jestem maszyną, żeby mnie naprawiać- warknęłam i spowodowałam ból. Znowu rzuciła się na ziemię i zaczęła krzyczeć.
- Co ty jej robisz?!- wrzasnęła Esme.
- Nie podchodź - ostrzegłam i przestałam zabijać Alice. - Jazda z tąd - powiedziałam i zatrzasnęłam drzwi.

O mnie

Mam 300 lat , ale wyglądam na 20. Mieszkam z Volturi od 250 lat. Ostatnio potrzebowałam trochę oddechu.Postanowiłam wyjechać do Forks. Kupiłam sobie tam villę w środku pięknego lasu. Z natury byłam zła. Nienawidziłam Cullenów. Z całego serca. Edward i wszyscy mnie porzucili, to dlaczego miałabym ich kochać...? Specjalizowałam się w zabijaniu i karaniu wampirów i ludzi. ( na początku wspomniałam jakie mam dary). Byłam najbardziej brutalna i najbardziej niebezpieczna ze wszystkich wampirów na świecie. Aro mnie ubóstwia . Kajusz zaczął mnie lubić dopiero kiedy pokazałam mu co umiem. Kochał patrzeć na to jak zabijam. 

 Moja willa.





wtorek, 7 kwietnia 2015

Bohaterowie

Aro - lider Volturi. Zakochał się w Asami . Jest bardzo zdecydowany , ale i jest typem kolekcjonera.


ASAMI -Piękna, ale zarazem bardzo dobrze wyszkolona w walce wampirzyca. Ma zdolność tworzenia i kopiowania darów,  jak również , likwiduje , lub osłabia zdolności innych wampirów i ludzi.( ma też tarczę mentalno - fizyczną) Jest niebezpieczna.  Jak ktoś się jej nawinie, nie ma litości. 


Kajusz - najbardziej brutalny z Trójcy.  Zakochany w Asami,  która ma podobne spojrzenie na świat,  jak on.

O RESZCIE NIE BĘDĘ PISAĆ , BO JUŻ WIECIE JAKIE SĄ POSTACIE.